Ujędrnij skórę po 50-tce!

Witajcie!

Przepraszam za moją długą nieobecność, niestety w ostatnim czasie ilość obowiązków i pracy wzrosła, a moje pasje zeszły na dalszy plan. Jednak dziś wracam do Was z wpisem nie o mnie … a o mojej mamie.

Każdy wiek ma swój urok. Może się wydawać, że etap przekwitania dla kobiety to jeden z najtrudniejszych momentów – skóra traci elastyczność, nawilżenie i blask. Zmarszczki są mocno widoczne, menopauza spowalnia metabolizm skutkując dodatkowymi kilogramami.

Obserwując moją mamę, zauważyłam, że aby cieszyć się zadbanym wyglądem, należy sięgnąć po remedium – kosmetyki z naturalnym kolagenem.

Czym jest kolagen?

Nasza skóra zbudowana jest z tkanki łącznej, która stanowi swoisty „szkielet”, dzięki któremu jest ona elastyczna i jędrna. Kolagen stanowi główne białko tworzące tą tkankę. Jest to również budulec stawów, ścięgien, kości, a także włosów i paznokci. Sam kolagen tworzą aminokwasy: prolina, glicyna, hydroksyprolina oraz hydroksylizyna. Młody organizm ma zdolność samodzielnej regeneracji i produkcji włókien kolagenowych, dzięki czemu skóra jest jędrna, gładka i elastyczna. Po ukończeniu 25 roku życia tracimy tę zdolność i z upływem lat pojawia się coraz więcej zmarszczek oraz problemy ze stawami. Jest to czas, w którym należy dostarczać kolagen z zewnątrz.

Jedną z możliwości jest zmiana diety i wprowadzenie do niej produktów, które zawierają duże ilości kolagenu. Zaliczamy do nich golonkę, salceson, sproszkowane chrząstki, skórki wieprzowe czy wywary z kości. Posiłki, których bazę będą stanowić wyżej wymienione składniki, mogą przyczynić się niestety do zwiększenia poziomu cholesterolu, problemów z układem krwionośnym oraz wzrostu wagi.

Naturalny kolagen w kosmetykach

Organizm kobiet dojrzałych jest delikatny i wymagający, dlatego należy dbać o niego w sposób kompleksowy biorąc pod uwagę wiele czynników. Zamiast zmieniać dietę wprowadzając do niej produkty, które oprócz dostarczenia kolagenu przyniosą negatywne skutki w innych aspektach zdrowia, warto przyjrzeć się dostępnym na rynku kosmetykom zawierającym to białko młodości.

Przeglądając internet w poszukiwaniu najlepszego kolagenu trafiłam na ciekawą stronę wybieramykolagen.pl, która porównuje produkty kolagenowe. Dla mnie – laika, takie rozwiązanie jest idealne, ponieważ mogę wybrać odpowiedni kolagen spośród wielu marek i rodzajów. Oprócz tego, na tym serwisie trafiłam na opinię kosmetyczki Magdaleny Jaglarz na temat kolagenu „Produkty zawierające rybi kolagen nie należą do najtańszych, ale na pewno zaliczamy je do jednych z najbardziej efektywnych w kategorii kosmetyków przeciwzmarszczkowych. Aby uzyskać optymalne efekty warto przed zakupem porównać skład i właściwości żeli oferowanych przez różnych producentów”.

Skóra po 50 roku życia wymaga nie tylko ochrony i nawilżenia, ale przede wszystkim regeneracji, wygładzenia i odżywienia. Drogeryjne półki z kremami pełne są produktów „50+”, jednak należy pamiętać, że często ich składniki działają jedynie powierzchownie nie wnikając w głąb skóry. Najlepszym rozwiązaniem są kosmetyki, które zawierają koenzym Q10, kwas hialuronowy, a przede wszystkim naturalny kolagen. Dzięki odkryciu techniki pozyskiwania aktywnego kolagenu na polskim rynku znajdują się specyfiki, których bazę stanowi rybi kolagen. Specjalna metoda jego ekstrakcji sprawia, że wnika głęboko w warstwy skóry odbudowując zniszczone włókna kolagenowe. Dzięki temu nie tylko maskuje, ale niweluje zmarszczki pozostawiając skórę nawilżoną przywracając jej młodzieńczy blask i jędrność.

Przedstawiłam Wam odkrycie mojej mamy. Teraz po kosmetyki z kolagenem sięgamy obie, a na naszej półce w łazience zagościły na stałe kremy do twarzy i ciała z kolagenem.

Jak jest z Wami? Zaufacie kolagenowi czy zostaniecie przy swoich sprawdzonych kosmetykach?

Reklamy

Pryszcze w lato – jak im zaradzić?

Trądzik to bardzo męcząca choroba, która – w moim przypadku – zaognia się w okresie letnim. Wysokie temperatury, nadmierne pocenie się, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach – to dodatkowo zaburza wydzielanie sebum. Dziś chcę przedstawić kwas azelainowy, którym kurację rozpoczęłam 2 tygodnie temu. Czytaj dalej

Majówka 2017 w Rumunii

Witajcie!

Długi weekend w Rumunii najwidoczniej nie był tylko moim pomysłem – to było chyba pierwsze miejsce, w którym spotkaliśmy TYYYYYYLU polskich turystów! Chyba nawet więcej niż w Grecji w lato! 🙂

Przyznam, że bardzo się ucieszyłam słysząc polski język dookoła – całe grupy turystów, rodziny z dziećmi, ekipy znajomych – w końcu Polacy mogą sobie pozwolić na wczasy za granicą, oraz w końcu rozumiemy, iż wyjazd poza Polskę nie musi wiązać się z wielkimi wydatkami!

Jak mi się podobało w Rumuni? PRZE-SU-PER!

Bukareszt – Brasov – Viscri – Targu Mures – Sybin – Curte de Arges.

To była nasza trasa. I ze wszystkich miejsc chyba odpuścilibyśmy sobie Sybin na rzecz czegoś innego, ponieważ moim zdaniem nie było w tym miasteczku zbyt wiele do zobaczenia. Żałujemy jedynie, iż nie zdecydowaliśmy się na podróż trasą Transfogarską. Ale co się odwlecze…! Już myślimy o powrocie do tego pięknego kraju – wszechobecne góry, wzniesienia, owce, wozy w konia! Coś niesamowitego. Czasem czułam się, jakbym powróciła do Polski młodszej o jakieś 30 lat – niestety małe wioski są strasznie zaniedbane i zacofane. Miasteczka z kolei wyróżniają się między sobą głównie zameczkami.

Było pięknie, już planujemy wrócić w przyszłym roku, jednak na wyprawę trekkingową – natura zachwyciła nas najbardziej!

Oto kilka zdjęć:

Wielkanoc na wakacjach

 

 

Witajcie!

Tegoroczne Święta Wielkanocne postanowiłam spędzić na wakacjach, a nie w Polsce z rodziną. W trójkę wyruszamy na kilkudniowy springbreak do Rumunii, która na zdjęciach zachwyca!

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/49/Universitatea_Politehnica_Timisoara_-_Rectorat.jpg

Zgodnie z planem dolatujemy do Bukaresztu, gdzie wynajmujemy małe, ekonomiczne autko i wyruszamy w podróż między Brasov – Viscri – Rargu Mures – Sybin – Curte de Arges.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2c/Rumunia,_Sapanta,_Weso%C5%82y_Cmentarz_-Aw58-_28_kwietnia_2012_r.SDC12145.JPG

Oczywiście po drodze zahaczymy o pomniejsze wioski, które wyglądają jakby czas się tam zatrzymał minimum sto lat temu! Mam nadzieję, że rzeczywistość odda piękno zdjęć, które przeglądałam. 🙂

 

Rumunia ma także piękne krajobrazy – no i Karpaty!!! Niestety mamy zbyt mało czasu żeby pokusić się na wspinaczki czy spacery, ale następnym razem nie odpuszczę. 🙂

Co mnie skłoniło do tak dużej zmiany? Moi znajomi wiedzą, jak ważna jest dla mnie tradycja i rodzina… W tym roku jednak postanowiłam, iż również religijnie, ale w innym kraju i z inną gościnnością i tradycją będę celebrować Zmartwychwstanie. W Rumunii, mimo iż to państwo świeckie, większość obywateli jest chrześcijanami – jestem bardzo ciekawa jakie mają tradycje!

Postaram się zrobić dużo zdjęć i wrzucić tutaj relację z wypadu. 🙂

PS podczas researchu natknęłam się też na taki artykuł: http://www.eioba.pl/a/5eum/wielkanoc-na-wczasach-czy-to-dobry-wybor . Czy znacie kogoś, kto właśnie zamiast wracać do Polski na święta sprowadza rodzinę do kraju, w którym jest na emigracji?

Pozdrawiam ciepło!

Brunch – lepsza opcja?

 

Zapewne nie tylko mi mama zawsze wpajała, że „śniadanie to najważniejszy posiłek dnia”. Ja jednak nigdy nie byłam w stanie przełknąć więcej niż dwa kęsy z samego rana przed szkołą, a obecnie przed pracą.

Budzę się o 6:00 aby dotrzeć do pracy na 8:00. W domu nie mam czasu na jedzenie (ani jeszcze obudzonego żołądka), natomiast nie lubię jeść w pośpiechu w podróży. Dojeżdżam do pracy i wypijam pierwszą kawę/herbatę z malutką przekąską.

Głodna zaczynam się robić dopiero około godziny 10:30 – 11:00. To idealna pora na brunch! Pełny, pożywny posiłek bogaty we wszystkie składniki odżywcze – białka, węglowodany, cukry. W odpowiednich proporcjach daje kopa na kolejne godziny za biurkiem.

Do godziny około 14:30 nie odczuwam głodu (zagłuszając go pewnie hektolitrami herbaty i wody, ale uwielbiam coś pić podczas pracy – no i woda to samo zdrowie!). Zanim wrócę do domu przekąszam jakiś owoc bądź batonik muesli i do godziny 18:00 / 19:00 kiedy to mogę w domu zasiąść do spokojnej kolacji jestem pełna. 🙂

Jeśli Wasz żołądek także nie lubi wcześnie wstawać, to brunch według mnie jest idealnym rozwiązaniem. Dodatkowo nie rozregulowuje „trybu dnia” także podczas weekendu, kiedy to uwielbiam pospać sobie prawie do południa. 🙂

First blog post

Cześć, jestem Sandra, a Ty?

Prawdopodobnie znalazłeś/aś się na moim blogu z dwóch powodów:

  1. Znasz mnie osobiście i zaprosiłam Cię do lektury o moim życiu
  2. Wujek Google przyprowadził Cię po szukaniu porady w sprawie gotowania i zdrowego trybu życia, a także dbania o urodę.

Nieważne do której grupy należysz – postaram się zaciekawić swoimi wpisami, które będą oscylować wokół tych trzech tematów. Może nie jestem ekspertką, ale wielką pasjonatką w kuchni i przed lustrem. 🙂