Kolagen Colvita – moja opinia

Cześć!

Jakiś czas temu pisałam Wam tutaj o kolagenie, jaki zaczęła stosować moja mama. A jest to kolagen naturalny w formie żelu. Za jej namową sama zdecydowałam się wypróbować ten specyfik. Początkowo używałam samego kolagenu, ostatnio postawiłam również na suplementy kolagenowe i dzisiaj chciałabym opisać Wam moje własne doświadczenia związane z nimi.

Dlaczego suplementy z kolagenem i dlaczego Colvita?

Zdecydowałam się na suplementację kolagenową ze względu na kompleksowość działania. Kolagen w tabletkach wnika do organizmu i działa nie tylko na skórę, ale również na stawy. Dzięki niemu są mniej narażone na urazy i kontuzje. Dodatkowo wzmacnia i poprawia kondycję włosów i paznokci. 

Szukając odpowiedniego produktu, zawierającego odpowiednią dawkę dobrej jakości kolagenu natknęłam się na Colvitę. Jest to kolagen w tabletkach produkowany przez polską firmę Colway. Wybrałam ją ze względu na dobre opinie w internecie oraz mocny skład. Poza kolagenem w formie liofilizatu zawiera bowiem Algi, które są bardzo bogate w witaminy C i E. Jak wyczytałam w jednym z artykułów, witamina C jest niezbędna w procesie syntezy kolagenu w organizmie. 

Większość osób sugeruje, że pierwsze efekty są widoczne po około dwóch miesiącach. Dlatego postanowiłam właśnie tak długo testować suplement. Jako że dzienna dawka Colvity to dwie kapsułki, od razu zamówiłam większe opakowanie, 120 kapsułek.

Moje odczucia po 2 miesiącach

Co więc myślę o Colvicie po dwóch miesiącach używania? Jestem zadowolona z efektów, jakie są widoczne. Skóra na twarzy wydaje się być bardziej napięta, a przez to bardziej wygładzona. Z pewnością duży wpływ na to ma żel kolagenowy, który stosuję, jednak mam wrażenie, że tabletki pozwoliły pogłębić ten efekt. 

Co z kondycją włosów? Jak co roku w okresie wakacyjnym, dużo czasu spędzam na zewnątrz, przez co moje włosy są wystawione na promienie słoneczne. Powoduje to, że pomimo dbania o nie, zazwyczaj stają się przesuszone i łamliwe. Mam wrażenie, że suplementacja kolagenem w pewnym stopniu uchroniła je przed tym. Są bardziej gładkie i mocniejsze niż zazwyczaj. Punkt dla kolagenu.

Moja ocena

Myślę, że kolagen w tabletkach zostanie ze mną na dłużej. Po dwóch miesiącach regularnej suplementacji widzę pierwsze efekty działania. Myślę też, że dłuższe przyjmowanie może przynieść kolejne pozytywne zmiany w moim organizmie. Liczę bardzo na wzmocnienie stawów, zwłaszcza kolan, przed okresem jesienno-zimowym, w którym jesteśmy bardziej narażeni na upadki. 

W międzyczasie natrafiłam również na ciekawy artykuł w tym temacie. “Colvita, Collup, Lyocoll – który kolagen wybrać?” porównuje trzy najpopularniejsze moim zdaniem produkty z kolagenem. Dzięki temu tekstowi odkryłam inny suplement – Collup. Według autorów jest on lepszy niż Colvita. Zawiera więcej kolagenu oraz witaminy A, C i E. Poza tym jest niewiele droższy, a zawiera dwa razy więcej kapsułek. Dlatego przez kolejne tygodnie chcę go przetestować i sprawdzić, który suplement jest dla mnie lepszy.

Może ktoś z Was przetestował już te suplementy? Co o nich sądzicie? Dajcie znać w komentarzach.

Jak oczyszczacz z nawilżaczem dba o moją skórę

Oczyszczacz powietrza Sharp KC-D40EUW z nawilżaczem

Cześć!

Wracam do Was z ważnym dla mnie wpisem. Obserwuje od dłuższego czasu temat smogu i czytam badania na temat wpływu smogu na zdrowie i urodę. Niestety te informacje nie napawają optymizmem.

O tym, że jakość powietrza w Polsce jest zła, wie zapewne każdy z Was. Prawdopodobnie jednak nie wszyscy słyszeliście o tym, że zanieczyszczone i suche powietrze szkodzi nie tylko naszemu zdrowiu, ale i skórze. W tym wpisie pragnę przybliżyć Wam ten temat, a jednocześnie opowiedzieć o swoich wrażeniach związanych z oczyszczaczem wyposażonym w funkcję nawilżania, w który zaopatrzyłam się zimą.

Który oczyszczacz powietrza wybrałam i dlaczego?

Chociaż związek między jakością powietrza a zdrowiem skóry nie był mi obcy, to decyzję o zakupie oczyszczacza powietrza podjęłam głównie ze względu na chęć ochrony przed szkodliwym smogiem. Mój wybór z dwóch powodów padł na model https://homespot.pl/sharp-kc-d40euw-oczyszczacz-powietrza-z-nawilzaczem. Po pierwsze, zależało mi na urządzeniu łączącym funkcję oczyszczacza i nawilżacza. Po drugie, poleciła mi go koleżanka, której pomógł w walce z alergią sezonową.

Nie będę wyjaśniać, w jaki sposób oczyszczacze powietrza poprawiają komfort alergików, ponieważ to temat na dłuższy artykuł. Zainteresowanych odsyłam do lektury tego tekstu http://ranking-oczyszczaczy.pl/poradnik-czystego-powietrza/oczyszczacz-powietrza-dla-alergikow/. Bez trudu znajdziecie też wiele dobrych artykułów na poświęconych przyczynom smogu i jego wpływowi na nasze zdrowie, tak więc o tym również nie będę pisać i przejdę  od razu do szkodliwości zanieczyszczeń powietrza dla skóry.

Oczyszczacz powietrza Sharp KC-D40

Mój oczyszczacz postawiłam w salonie, przy biurku. Od tego czasu zauważyłam lepiej mi się pracuje i oddycha.

Jak brudne i suche powietrze szkodzi skórze?

Smog niszczy barierę ochronną skóry, przez co staje się ona sucha i mniej zdolna do obrony przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Zanieczyszczenia osadzające się na jej powierzchni sprawiają, że gorzej oddycha, a te wnikające w głąb skóry prowadzą do degradacji białka. U osób z wrażliwą cerą zaczerwienienie i podrażnienie skóry może wystąpić nawet w przypadku krótkotrwałego kontaktu z zanieczyszczonym powietrzem. Dłuższa ekspozycja na smog prowadzi do utraty jędrności, pojawienia się przebarwień i trądziku, a nawet przedwczesnego starzenia się.

Ryzyko wystąpienia takich zmian jest jeszcze większe, gdy powietrze ma zbyt niską wilgotność. Prawidłowa wynosi od 40 do 60%, ale zimą w wielu mieszkaniach bywa znacznie niższa. U mnie trzy pomiary higrometrem przeprowadzone w ciągu kolejnych dni wykazywały 31, 28 i 29%. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ od jakiegoś czasu niemal codziennie odczuwałam drapanie w gardle, stanowiące jeden z najpopularniejszych objawów przesuszenia powietrza.

Co do mojej skóry, to jesienią i zimą zawsze była poszarzała, przesuszona i swędząca, chociaż w tym okresie starałam się dbać o nią jeszcze lepiej. Byłam zatem ciekawa, czy korzystanie z oczyszczacza powietrza przyniesie jakąś poprawę i czy taki sprzęt naprawdę radzi sobie ze smogiem.

To naprawdę działa

Wybrane przeze mnie urządzenie Sharpa wyposażone jest we wskaźnik jakości powietrza, ale zależało mi na niezależnych pomiarach, dlatego skorzystałam z zewnętrznego czujnika PM2,5 oraz higrometru. Wstępne spostrzeżenia były takie, że sprzęt prawidłowo odczytuje stan powietrza i przechodzi na wyższe tryby wtedy, gdy zewnętrzne sensory wskazują pogorszenie jego jakości. Miernik pyłu potwierdził natomiast, że oczyszczacz bardzo sprawnie zatrzymuje składniki smogu.

Podsumowując, urządzenie świetnie spełnia swoją funkcję, czyli oczyszczacza i nawilża powietrze, samodzielnie dostosowując swoje ustawienia do aktualnych potrzeb.

Wracając do tematu zdrowia skóry, mogę już potwierdzić, że oczyszczanie i nawilżanie powietrza przynosi jej wyraźną ulgę. W moim przypadku znikło dokuczliwe uczucie swędzenia i przesuszenie, z którym w poprzednich latach nie do końca radziły sobie moje ulubione kosmetyki. Cera jest milsza w dotyku i wydaje się po prostu zdrowsza. Oczywiście, nie stało się to już po jednym czy dwóch dniach używania urządzenia, ponieważ skóra narażona na kontakt z czynnikami szkodliwymi, a do takich należy zaliczyć suche i brudne powietrze, potrzebuje trochę czasu do regeneracji. Wspomniane wcześniej drapanie w gardle również zniknęło, co trochę poprawiło mój komfort snu, ponieważ wcześniej suchy kaszel czasem utrudniał mi zasypianie. Jak wiadomo, w trakcie snu nasza skóra najlepiej się regeneruje, tak więc można to uznać za pośrednią przyczynę poprawy jej stanu.

A Wy korzystacie z oczyszczacza i/lub nawilżacza powietrza? Czy zauważyliście jego wpływ na swoją skórę?

Ujędrnij skórę po 50-tce!

Witajcie!

Przepraszam za moją długą nieobecność, niestety w ostatnim czasie ilość obowiązków i pracy wzrosła, a moje pasje zeszły na dalszy plan. Jednak dziś wracam do Was z wpisem nie o mnie … a o mojej mamie.

Każdy wiek ma swój urok. Może się wydawać, że etap przekwitania dla kobiety to jeden z najtrudniejszych momentów – skóra traci elastyczność, nawilżenie i blask. Zmarszczki są mocno widoczne, menopauza spowalnia metabolizm skutkując dodatkowymi kilogramami.

Obserwując moją mamę, zauważyłam, że aby cieszyć się zadbanym wyglądem, należy sięgnąć po remedium – kosmetyki z naturalnym kolagenem.

Czym jest kolagen?

Nasza skóra zbudowana jest z tkanki łącznej, która stanowi swoisty „szkielet”, dzięki któremu jest ona elastyczna i jędrna. Kolagen stanowi główne białko tworzące tą tkankę. Jest to również budulec stawów, ścięgien, kości, a także włosów i paznokci. Sam kolagen tworzą aminokwasy: prolina, glicyna, hydroksyprolina oraz hydroksylizyna. Młody organizm ma zdolność samodzielnej regeneracji i produkcji włókien kolagenowych, dzięki czemu skóra jest jędrna, gładka i elastyczna. Po ukończeniu 25 roku życia tracimy tę zdolność i z upływem lat pojawia się coraz więcej zmarszczek oraz problemy ze stawami. Jest to czas, w którym należy dostarczać kolagen z zewnątrz.

Jedną z możliwości jest zmiana diety i wprowadzenie do niej produktów, które zawierają duże ilości kolagenu. Zaliczamy do nich golonkę, salceson, sproszkowane chrząstki, skórki wieprzowe czy wywary z kości. Posiłki, których bazę będą stanowić wyżej wymienione składniki, mogą przyczynić się niestety do zwiększenia poziomu cholesterolu, problemów z układem krwionośnym oraz wzrostu wagi.

Naturalny kolagen w kosmetykach

Organizm kobiet dojrzałych jest delikatny i wymagający, dlatego należy dbać o niego w sposób kompleksowy biorąc pod uwagę wiele czynników. Zamiast zmieniać dietę wprowadzając do niej produkty, które oprócz dostarczenia kolagenu przyniosą negatywne skutki w innych aspektach zdrowia, warto przyjrzeć się dostępnym na rynku kosmetykom zawierającym to białko młodości.

Przeglądając internet w poszukiwaniu najlepszego kolagenu trafiłam na ciekawą stronę wybieramykolagen.pl, która porównuje produkty kolagenowe. Dla mnie – laika, takie rozwiązanie jest idealne, ponieważ mogę wybrać odpowiedni kolagen spośród wielu marek i rodzajów. Oprócz tego, na tym serwisie trafiłam na opinię kosmetyczki Magdaleny Jaglarz na temat kolagenu „Produkty zawierające rybi kolagen nie należą do najtańszych, ale na pewno zaliczamy je do jednych z najbardziej efektywnych w kategorii kosmetyków przeciwzmarszczkowych. Aby uzyskać optymalne efekty warto przed zakupem porównać skład i właściwości żeli oferowanych przez różnych producentów”.

Skóra po 50 roku życia wymaga nie tylko ochrony i nawilżenia, ale przede wszystkim regeneracji, wygładzenia i odżywienia. Drogeryjne półki z kremami pełne są produktów „50+”, jednak należy pamiętać, że często ich składniki działają jedynie powierzchownie nie wnikając w głąb skóry. Najlepszym rozwiązaniem są kosmetyki, które zawierają koenzym Q10, kwas hialuronowy, a przede wszystkim naturalny kolagen. Dzięki odkryciu techniki pozyskiwania aktywnego kolagenu na polskim rynku znajdują się specyfiki, których bazę stanowi rybi kolagen. Specjalna metoda jego ekstrakcji sprawia, że wnika głęboko w warstwy skóry odbudowując zniszczone włókna kolagenowe. Dzięki temu nie tylko maskuje, ale niweluje zmarszczki pozostawiając skórę nawilżoną przywracając jej młodzieńczy blask i jędrność.

Przedstawiłam Wam odkrycie mojej mamy. Teraz po kosmetyki z kolagenem sięgamy obie, a na naszej półce w łazience zagościły na stałe kremy do twarzy i ciała z kolagenem.

Jak jest z Wami? Zaufacie kolagenowi czy zostaniecie przy swoich sprawdzonych kosmetykach?

Majówka 2017 w Rumunii

Witajcie!

Długi weekend w Rumunii najwidoczniej nie był tylko moim pomysłem – to było chyba pierwsze miejsce, w którym spotkaliśmy TYYYYYYLU polskich turystów! Chyba nawet więcej niż w Grecji w lato! 🙂

Przyznam, że bardzo się ucieszyłam słysząc polski język dookoła – całe grupy turystów, rodziny z dziećmi, ekipy znajomych – w końcu Polacy mogą sobie pozwolić na wczasy za granicą, oraz w końcu rozumiemy, iż wyjazd poza Polskę nie musi wiązać się z wielkimi wydatkami!

Jak mi się podobało w Rumuni? PRZE-SU-PER!

Bukareszt – Brasov – Viscri – Targu Mures – Sybin – Curte de Arges.

To była nasza trasa. I ze wszystkich miejsc chyba odpuścilibyśmy sobie Sybin na rzecz czegoś innego, ponieważ moim zdaniem nie było w tym miasteczku zbyt wiele do zobaczenia. Żałujemy jedynie, iż nie zdecydowaliśmy się na podróż trasą Transfogarską. Ale co się odwlecze…! Już myślimy o powrocie do tego pięknego kraju – wszechobecne góry, wzniesienia, owce, wozy w konia! Coś niesamowitego. Czasem czułam się, jakbym powróciła do Polski młodszej o jakieś 30 lat – niestety małe wioski są strasznie zaniedbane i zacofane. Miasteczka z kolei wyróżniają się między sobą głównie zameczkami.

Było pięknie, już planujemy wrócić w przyszłym roku, jednak na wyprawę trekkingową – natura zachwyciła nas najbardziej!

Oto kilka zdjęć:

Wielkanoc na wakacjach

 

 

Witajcie!

Tegoroczne Święta Wielkanocne postanowiłam spędzić na wakacjach, a nie w Polsce z rodziną. W trójkę wyruszamy na kilkudniowy springbreak do Rumunii, która na zdjęciach zachwyca!

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/49/Universitatea_Politehnica_Timisoara_-_Rectorat.jpg

Zgodnie z planem dolatujemy do Bukaresztu, gdzie wynajmujemy małe, ekonomiczne autko i wyruszamy w podróż między Brasov – Viscri – Rargu Mures – Sybin – Curte de Arges.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2c/Rumunia,_Sapanta,_Weso%C5%82y_Cmentarz_-Aw58-_28_kwietnia_2012_r.SDC12145.JPG

Oczywiście po drodze zahaczymy o pomniejsze wioski, które wyglądają jakby czas się tam zatrzymał minimum sto lat temu! Mam nadzieję, że rzeczywistość odda piękno zdjęć, które przeglądałam. 🙂

 

Rumunia ma także piękne krajobrazy – no i Karpaty!!! Niestety mamy zbyt mało czasu żeby pokusić się na wspinaczki czy spacery, ale następnym razem nie odpuszczę. 🙂

Co mnie skłoniło do tak dużej zmiany? Moi znajomi wiedzą, jak ważna jest dla mnie tradycja i rodzina… W tym roku jednak postanowiłam, iż również religijnie, ale w innym kraju i z inną gościnnością i tradycją będę celebrować Zmartwychwstanie. W Rumunii, mimo iż to państwo świeckie, większość obywateli jest chrześcijanami – jestem bardzo ciekawa jakie mają tradycje!

Postaram się zrobić dużo zdjęć i wrzucić tutaj relację z wypadu. 🙂

PS podczas researchu natknęłam się też na taki artykuł: http://www.eioba.pl/a/5eum/wielkanoc-na-wczasach-czy-to-dobry-wybor . Czy znacie kogoś, kto właśnie zamiast wracać do Polski na święta sprowadza rodzinę do kraju, w którym jest na emigracji?

Pozdrawiam ciepło!

Brunch – lepsza opcja?

 

Zapewne nie tylko mi mama zawsze wpajała, że „śniadanie to najważniejszy posiłek dnia”. Ja jednak nigdy nie byłam w stanie przełknąć więcej niż dwa kęsy z samego rana przed szkołą, a obecnie przed pracą.

Budzę się o 6:00 aby dotrzeć do pracy na 8:00. W domu nie mam czasu na jedzenie (ani jeszcze obudzonego żołądka), natomiast nie lubię jeść w pośpiechu w podróży. Dojeżdżam do pracy i wypijam pierwszą kawę/herbatę z malutką przekąską.

Głodna zaczynam się robić dopiero około godziny 10:30 – 11:00. To idealna pora na brunch! Pełny, pożywny posiłek bogaty we wszystkie składniki odżywcze – białka, węglowodany, cukry. W odpowiednich proporcjach daje kopa na kolejne godziny za biurkiem.

Do godziny około 14:30 nie odczuwam głodu (zagłuszając go pewnie hektolitrami herbaty i wody, ale uwielbiam coś pić podczas pracy – no i woda to samo zdrowie!). Zanim wrócę do domu przekąszam jakiś owoc bądź batonik muesli i do godziny 18:00 / 19:00 kiedy to mogę w domu zasiąść do spokojnej kolacji jestem pełna. 🙂

Jeśli Wasz żołądek także nie lubi wcześnie wstawać, to brunch według mnie jest idealnym rozwiązaniem. Dodatkowo nie rozregulowuje „trybu dnia” także podczas weekendu, kiedy to uwielbiam pospać sobie prawie do południa. 🙂

First blog post

Cześć, jestem Sandra, a Ty?

Prawdopodobnie znalazłeś/aś się na moim blogu z dwóch powodów:

  1. Znasz mnie osobiście i zaprosiłam Cię do lektury o moim życiu
  2. Wujek Google przyprowadził Cię po szukaniu porady w sprawie gotowania i zdrowego trybu życia, a także dbania o urodę.

Nieważne do której grupy należysz – postaram się zaciekawić swoimi wpisami, które będą oscylować wokół tych trzech tematów. Może nie jestem ekspertką, ale wielką pasjonatką w kuchni i przed lustrem. 🙂